wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział II: Hobby Leona

Nagle się obudziłam. Spojrzałam na zegarek. Była 7:53. Zaraz trzeba wstawać...Dosyć niechętnie wstałam z łóżka. Ubrałam się i zeszłam na dół. Przy śniadaniu tata powiedział, że po zajęciach musi koniecznie ze mną porozmawiać. Nie chciał nic więcej na ten temat powiedzieć. Razem z Angie wyszłam z domu:
 - Wszystko w porządku ? - zapytała się mnie
 - Tak. - skłamałam
 Zastanawiałam się co to za sprawa, z którą tata koniecznie musi ze mną porozmawiać. Ostatnio Jade mówiła o jakimś wyjeździe. Niee...Nie możemy wyjechać ! Nie zgadzam się !
 W Studio spotkałam Leona.

- Violetta, muszę z tobą porozmawiać - powiedział
 - O co chodzi ? - byłam zaniepokojona, najpierw tata, a teraz Leon
 - Później o tym porozmawiamy, zaraz zajęcia - odpowiedział
 - Nie. O co chodzi ? Coś się stało ? Jeżeli to coś ważnego to powiedz mi o tym teraz.
 Leon nie zdążył mi nic powiedzieć, bo nagle pojawił się Beto. Po zajęciach natychmiast do niego podeszłam i ponownie zapytałam się o co chodzi.
 - To nic takiego. Nie ma się czym martwić, Violetto. Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jakbym miał zaraz wyjechać lub z tobą zerwać
 - To o co chodzi ? - zapytałam się
 - Znalazłem sobie nowe hobby. Myślę, że tak to można nazwać. Będę jeździł na motocyklu.- odpowiedział
 - Hobby ? Jeżdżenie na motocyklu ?
 - Wyścigi. Skakanie na motocyklu i takie tam ...Kiedyś się tym interesowałem, ale kiedy trafiłem do Studio porzuciłem tą pasję.- wytłumaczył Leon
 - To na pewno bezpieczne ? - zapytałam z zatroskaniem, to bardzo niebezpieczne, może spaść z motocykla lub coś gorszego
 - Jest ryzyko. Ale w tym tkwi cała magia...- odpowiedział chyba nie do końca o tym przekonany
 - No dobrze. Tylko proszę, uważaj na siebie. Jak coś Ci się stanie będę się czuła winna
 - Obiecuję. Jeżeli to będzie czyjaś wina to tylko moja. - powiedział - Może chcesz przyjść zobaczyć jak jeżdżę ?
 - Jeszcze się pytasz ?! Oczywiście, Leon. Zobaczę jak sobie radzisz.

Myślę, że ta rozmowa była dla niego trudna. Może spodziewał się, że mu zabronię. Zobaczyłam na jego twarzy ulgę i zadowolenie. Cieszę się, że wrócił do swojej dawnej pasji. Martwią mnie jednak te jego rajdy.
 Około godziny 16 byłam już nim na miejscu. Liczne wzniesienia i pagórki zaniepokoiły mnie. Skoro Leon nie robi tego pierwszy raz to może nie jest to takie straszne.
 -Pójdę się przebrać. - usłyszałam jego słowa

 Nagle zadzwonił do mnie telefon. Tata. Kompletnie zapomniałam, że po zajęciach miałam z nim porozmawiać. Zauważyłam Leona, który szedł w moją stronę, ale zatrzymał go trener i kazał iść na linię startu. Pomachał mi, a ja mu odmachałam.
 -Halo ? - odebrałam telefon
 - Violetta, gdzie jesteś ??? Mieliśmy porozmawiać. - powiedział tata
 - Tato, jestem na torze rajdowym czy czymś tam, sama nie wiem
 - Co ??? Violetta, o co chodzi ? - zapytał się
 - Nie mogę teraz rozmawiać. - odpowiedziałam
 - Violetta, masz wrócić do domu, bo po ciebie przyjadę. - odpowiedział
 - Oj, tato, jestem z Leonem - uspokoiłam go, chyba...
 - Wracaj do domu, bo nigdy nie spotkasz się już tym chłopakiem - pogroził tata
 - Dobrze.
 Nie miałam wyboru. Dopiero co pogodził się z faktem, że jestem z Leonem. Straciłam go z oczu. Postanowiłam wrócić do domu, a potem do niego zadzwonić.
 Po powrocie do domu okazało się, że tata wyszedł, żeby odebrać z jakiegoś SPA Jade. Aha. Dzwoni, żebym prędko wracała do domu, a sam wychodzi.
 Po godzinie, nie mając żadnej wiadomości od niego dostałam SMSa od Leona: "Violetta, co się stało ? Później się odezwę. Jestem w szpitalu, ale to nic poważnego".
 Serce mi zabiło. To przeze mnie ? Niee.. ale co się stało ?

♥@♦#♣$♠%•^◘&○*

Za to, że ni było mnie tak długo wstawię aż 5 rozdziałów jeszcze ! KOMENTUJCIEEEEEE !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz