Wszyscy stali w pokoju wpatrzeni w Angie, jakby była duchem.
- Leon, proszę, idź do domu. - powiedziałam do Leona
- Ale...- zaczął mówić, ale mu przerwałam
- Proszę...- powiedziałam
Pocałował mnie w policzek i powiedział do mojego taty:
- Nie pozwolę, aby pan wywiózł Violettę !
Pomogłam mu dojść do drzwi i powiedziałam, żeby na siebie uważał.
- German, dlaczego to robisz ? - zapytała się Angie
- Żeby chronić Violettę. - odpowiedział
- Przed czym ? - zadała pytanie
- Nie chce jej ranić. - powiedział
- Już trochę za późno. Chciałeś mnie chronić przed mamą, przed wspomnieniami, nie chcesz mieć już nią nic wspólnego ! To nie jest dobre ! Nigdy jej nie zapomnę ! Zamiast mnie wspierać, utrudniasz mi to. - krzyknęłam
- Myślisz, że jak wyjedziecie to zapomnę o Violeccie ? -zapytała się Angie
- Sam już nie wiem. - powiedział
- Przepraszam, mogę się wtrącić ? - to była Jade
- Jade, to sprawy rodzinne. - powiedziała Angie
- Jestem narzeczoną Germana, to chyba znaczy, że jednak jestem rodziną. - powiedziała Jade
- Tato !
- Muszę to przemyśleć. - powiedział
- Dobrze, ale jeżeli pan wyjedzie bez mojej wiedzy i tak Was znajdę. - powiedziała Angie - I proszę oddać Violeccie telefon oraz żeby mogła pójść do Studio na zajęcia.
- Oczywiście, ale żadnych sztuczek, bo wtedy nie zawaham się nad wyjazdem. - powiedział tata
Następnego dnia poszłam rano do Studio21. Podeszłam do Franceski i Camili .
- Cześć. - powiedziałam
- Violetta, czemu Ciebie i Leona wczoraj nie było ? - spytała się Fran
- Leon skręcił kostkę, a ja musiałam zostać w domu przez tatę. Na co patrzycie ?
- Maxi wczoraj śpiewał z Natalią piosenką, a teraz się dziwnie zachowuje. - odpowiedziała Cami
Po kilku chwilach Maxi do nas podszedł.
- Cześć, co tak patrzycie ? - zapytał się
- Nic, nic, my ? Na co ? - powiedziała Fran
- Co tam u Naty, Maxi ? - zapytała się Cami
- O co Wam chodzi ? Chodźmy lepiej na zajęcia, bo Gregorio znów zacznie krzyczeć.
Przez całe zajęcia nie mogłam się skoncentrować. Po zajęciach Angie, zawołała mnie.
- Violetto, wszystko w porządku ? Gniewasz się bardzo na mnie ? - zapytała się
- Ja nie wiem co o tym myśleć ! Rozumiem czemu to ukrywałaś. Tata przesadza, ale mogłaś mi powiedzieć ! - powiedziałam i wyszłam z sali
Postanowiłam pójść do Leona, ale pod Studio stał samochód taty. Świetnie. Nie ufa mi. Chciałam spróbwać przejść tak, żeby mnie nie zobaczył, ale niestety zauważył.
- Violetto ! - zawołał Rammalo
- Muszę iść do Leona..- powiedziałam
- Nigdzie nie pójdziesz. - powiedział tata
- Muszę iść do Leona. ma skręcona kostkę. Chcesz, żeby znowu przyszedł ? Martwi się o mnie.- powiedziałam stanowczo
- Dobrze, już dobrze. Rammalo Cię podwiezie i jak będziesz wracać to zadzwoń ! - powiedział
- Oczywiście. - powiedziałam z sarkazmem w głosie.
- Violetto... - to był tata
- Tak, tak.
Jechaliśmy jakieś 10 min. Najdłuższe 10 min ciszy w moim życiu. Myślałam, że minęła godzina. Kiedy byłam na miejscu zobaczyłam jakąś dziewczynę wychodzącą z domu Leona. Nie wiem co o tym myśleć. Leon mnie przecież kocha. Tak. Na pewno. Tak...To nie mógł być nikt ważny. Może to sprzątaczka. Taka młoda ? Nie. Może...Nie...
KOMENTUJCIEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wtorek, 29 kwietnia 2014
Rozdział V: Samolot mamy o 17
Sen był idealny. Ale rzeczywistość już całkiem inna. Tata był zły. Angie wybiegła z domu. A ja obrażona poszłam do pokoju i zasnęłam. Jak ja mogłam zasnąć ? Byłam zmęczona... Wstałam szybko, ubrałam się i zeszłam na dół.
- Violetto, o 17 mamy samolot spakuj się. - powiedział tata
- Nigdzie nie lecę ! - krzyknęłam
- Idź do pokoju się spakować. - powtórzył
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo
Do salonu weszła Jade. Nienawidzę jej. Chcę, żeby wyszła z domu jak w moim śnie.
- Viollu, kochanie, to miasto jest nudne, nie chcesz się przeprowadzić ? - zapytała ze sztuczną troską w głosie
- Nie. Mam tu przyjaciół, Studio, przedstawienie i Leona. - odpowiedziałam
- Zapiszemy Cię do innej szkoły. - odpowiedział tata
- Tato ! A przyjaciele ? Leon ? - krzyknęłam
- Znajdziesz sobie innych przyjaciół. - powiedział - Idź się spakować.
Weszłam zła na górę, do pokoju. To ten czas. Muszę znowu uciec z domu. Nic to nie da. Chyba. Ostatnio dało. Nie wiem co robić. Zeszłam po cichu na dół, weszłam do kuchni, otworzyłam drzwi i zobaczyłam...Tomasa...
- Violetto, proszę nie wyrzucaj mnie. - powiedział
Co on tu robi ? Ja go nie kocham już....chyba. Nie, Leon jest ważny. Taak. Leon. Nie...A może..Co ja robię...i o czym ja myślę, Leon się liczy.
- To nieodpowiednia chwila. Nie powinieneś być w np. Hiszpanii ??? - zapytałam się
- Wyjazd został przełożony/ Wyjeżdżam za 2 tygodnie. - odpowiedział
Świetnie. No i ?
- Po co mi to mówisz ? - spytałam się
- Bo Cię kocham i wiem, że ty nie przestałaś mnie kochać. - powiedział
Przez niego nie wiem co już czuję.Ciągle mnie rani.
- Proszę, idź. - powiedziałam
- Powiedz, że mnie nie kochasz i pójdę. - powiedział
Co on sobie myśli ? Zamknęłam mu drzwi.
- Violetto, powiedziałaś, że nie spotykasz się już z tym Tomasem. - powiedział tata
Nie zauważyłam go jak wszedł.
- Bo nie spotykam. Miał wyjechać, ale zrobi to dopiero za 2 tyg. W ogóle gdzie my tato wyjeżdżamy, no gdzie ? Może na bezludną wyspę ? - zapytałam z ironią i wyszłam z kuchni
- Do Madrytu. - odpowiedział
- Co ? - spytałam się
- W Hiszpanii. - odpowiedział
- Tomas też jedzie do Hiszpanii, może się z nim spotkam. Tak, wspaniale. Dziękuję tato. - powiedziałam
Tak naprawdę to nie chcę spotkać Tomasa. Może przez to odwoła wyjazd. Mam nadzieję.
- Rammalo !!! Odwołaj proszę dzisiejszy lot do Madrytu, zmiana planów. - usłyszałam głos taty.
Udało się. Zastanawiałam się gdzie jest Angie. Chciałam wyjść, ale tata mi nie pozwolił. Będzie mnie teraz więził. Zamknął mnie w pokoju i zabrał telefon. Pisałam i rysowałam w pamiętniku przez kilka godzin. Potem Olga mnie wypuściła i kazała zjeść obiad. Tata mnie nie słuchał. Potem wróciłam do swojego więzienia. Czytałam pamiętnik mamy. Znalazłam fotografię z Angie. To faktycznie ona.Słyszałam czasami dzwonki do drzwi. Ale nikt nie otwierał. Myślałam o Leonie i Tomasie. Po jakiś 3 godzinach ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Tata otworzył mi drzwi i powiedział, że ktoś do mnie. To był Leon. Miałam do niego po zajęciach przyjść.
- Co się dzieje Violetta, nie odbierasz moich telefonów, nie przyszłaś do mnie. - powiedział Leon
- Przyszedł do mnie dzisiaj Tomas...-zaczęłam mówić
Czemu ja mu o tym powiedziałam ?
- Co ? - patrzył na mnie pełen złości - I to dlatego ? Zrywasz ze mną ? Nie rozumiem, Violetto.
- Nie. Ale....tata chce wyjechać i ....- nagle się rozpłakałam
Tata stał na schodach. Chyba zrobiło mu się przykro. Leon mnie przytulił. Był smutny. Wszyscy byli smutni, źli i załamani. Nagle weszła Jade. Jeszcze jej tu brakowało.
- German, co się dzieje ? Czemu nie lecimy do Madrytu ? Przemyślałeś i lecimy do Paryża ? Hura ! Tak się cieszę. - powiedziała
W tym momencie Leon wstał i o kulach podszedł do taty.
- Nie może pan tego zrobić. Czemu pan każe cierpieć Violeccie ?! Ja ją kocham i nie pozwolę na to, aby stąd wyjeżdżała. Violetta ma talent, a Studio bez niej będzie puste. Niech pan przemyśli co robi. Ja na pewno tak tego nie zostawię. - powiedział Leon
Jeju. Jaki on kochany, ale tatę nie obchodzi moje życie i marzenia ! Wyglądał teraz jakby ktoś go pobił i zostawił jego ciało na środku torów przed nadjeżdżającym pociągiem.
- Ja też się podpisuję pod tym, Germanie. - powiedział ktoś kto stał w drzwiach.
To była Angie.
- Violetto, o 17 mamy samolot spakuj się. - powiedział tata
- Nigdzie nie lecę ! - krzyknęłam
- Idź do pokoju się spakować. - powtórzył
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo
Do salonu weszła Jade. Nienawidzę jej. Chcę, żeby wyszła z domu jak w moim śnie.
- Viollu, kochanie, to miasto jest nudne, nie chcesz się przeprowadzić ? - zapytała ze sztuczną troską w głosie
- Nie. Mam tu przyjaciół, Studio, przedstawienie i Leona. - odpowiedziałam
- Zapiszemy Cię do innej szkoły. - odpowiedział tata
- Tato ! A przyjaciele ? Leon ? - krzyknęłam
- Znajdziesz sobie innych przyjaciół. - powiedział - Idź się spakować.
Weszłam zła na górę, do pokoju. To ten czas. Muszę znowu uciec z domu. Nic to nie da. Chyba. Ostatnio dało. Nie wiem co robić. Zeszłam po cichu na dół, weszłam do kuchni, otworzyłam drzwi i zobaczyłam...Tomasa...
- Violetto, proszę nie wyrzucaj mnie. - powiedział
Co on tu robi ? Ja go nie kocham już....chyba. Nie, Leon jest ważny. Taak. Leon. Nie...A może..Co ja robię...i o czym ja myślę, Leon się liczy.
- To nieodpowiednia chwila. Nie powinieneś być w np. Hiszpanii ??? - zapytałam się
- Wyjazd został przełożony/ Wyjeżdżam za 2 tygodnie. - odpowiedział
Świetnie. No i ?
- Po co mi to mówisz ? - spytałam się
- Bo Cię kocham i wiem, że ty nie przestałaś mnie kochać. - powiedział
Przez niego nie wiem co już czuję.Ciągle mnie rani.
- Proszę, idź. - powiedziałam
- Powiedz, że mnie nie kochasz i pójdę. - powiedział
Co on sobie myśli ? Zamknęłam mu drzwi.
- Violetto, powiedziałaś, że nie spotykasz się już z tym Tomasem. - powiedział tata
Nie zauważyłam go jak wszedł.
- Bo nie spotykam. Miał wyjechać, ale zrobi to dopiero za 2 tyg. W ogóle gdzie my tato wyjeżdżamy, no gdzie ? Może na bezludną wyspę ? - zapytałam z ironią i wyszłam z kuchni
- Do Madrytu. - odpowiedział
- Co ? - spytałam się
- W Hiszpanii. - odpowiedział
- Tomas też jedzie do Hiszpanii, może się z nim spotkam. Tak, wspaniale. Dziękuję tato. - powiedziałam
Tak naprawdę to nie chcę spotkać Tomasa. Może przez to odwoła wyjazd. Mam nadzieję.
- Rammalo !!! Odwołaj proszę dzisiejszy lot do Madrytu, zmiana planów. - usłyszałam głos taty.
Udało się. Zastanawiałam się gdzie jest Angie. Chciałam wyjść, ale tata mi nie pozwolił. Będzie mnie teraz więził. Zamknął mnie w pokoju i zabrał telefon. Pisałam i rysowałam w pamiętniku przez kilka godzin. Potem Olga mnie wypuściła i kazała zjeść obiad. Tata mnie nie słuchał. Potem wróciłam do swojego więzienia. Czytałam pamiętnik mamy. Znalazłam fotografię z Angie. To faktycznie ona.Słyszałam czasami dzwonki do drzwi. Ale nikt nie otwierał. Myślałam o Leonie i Tomasie. Po jakiś 3 godzinach ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Tata otworzył mi drzwi i powiedział, że ktoś do mnie. To był Leon. Miałam do niego po zajęciach przyjść.
- Co się dzieje Violetta, nie odbierasz moich telefonów, nie przyszłaś do mnie. - powiedział Leon
- Przyszedł do mnie dzisiaj Tomas...-zaczęłam mówić
Czemu ja mu o tym powiedziałam ?
- Co ? - patrzył na mnie pełen złości - I to dlatego ? Zrywasz ze mną ? Nie rozumiem, Violetto.
- Nie. Ale....tata chce wyjechać i ....- nagle się rozpłakałam
Tata stał na schodach. Chyba zrobiło mu się przykro. Leon mnie przytulił. Był smutny. Wszyscy byli smutni, źli i załamani. Nagle weszła Jade. Jeszcze jej tu brakowało.
- German, co się dzieje ? Czemu nie lecimy do Madrytu ? Przemyślałeś i lecimy do Paryża ? Hura ! Tak się cieszę. - powiedziała
W tym momencie Leon wstał i o kulach podszedł do taty.
- Nie może pan tego zrobić. Czemu pan każe cierpieć Violeccie ?! Ja ją kocham i nie pozwolę na to, aby stąd wyjeżdżała. Violetta ma talent, a Studio bez niej będzie puste. Niech pan przemyśli co robi. Ja na pewno tak tego nie zostawię. - powiedział Leon
Jeju. Jaki on kochany, ale tatę nie obchodzi moje życie i marzenia ! Wyglądał teraz jakby ktoś go pobił i zostawił jego ciało na środku torów przed nadjeżdżającym pociągiem.
- Ja też się podpisuję pod tym, Germanie. - powiedział ktoś kto stał w drzwiach.
To była Angie.
Rozdział IV: To nie koniec, to początek
Jak tata mógł mi to zrobić. Chciał, żebym zapomniała o mamie. A Angie ??? Czemu to przede mną ukrywała !
- Ja się nie zgadzam ! - krzyknęłam
- Viollu, nie chcesz mieszkać w większym mieście ? Będzie nam w nowym domu o wiele lepiej ! - powiedziała Jade
- Nie możesz tego German zrobić ! - krzyknęła Angie
- Germanie, pozwolisz, aby ta guwernantka tak do Ciebie mówiła ? - zadała pytanie Jade
- Właśnie chodzi o to, że ona nie jest guwernantką. - odpowiedział
- Zwolniłeś ją ? Wspaniale ! - krzyknęła z radości Jade - To kiedy wyjeżdżamy ?
- Tato ! - krzyknęłam
- Spokojnie. Nigdzie nie wyjeżdżamy. - odpowiedział
- Co ??? - krzyknęłyśmy ze zdumieniem wszystkie trzy
- Powiedziałem, że...- zaczął powtarzać tata
- Ale jak to ? - spytałyśmy się
- No tak. - odpowiedział
Poczułam ulgę. Mam tu Leona, Studio, przyjaciół, Angie - moją ciocię, no i znowu Leona. Jade ciągle krzyczała i płakała, ale nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Violetto, mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie powinienem Cię okłamywać. - powiedział tata
- Tak, ja też. Ja Ciebie Germanie też przepraszam, ale zrozum...- powiedziała Angie
- Wiem, wiem, to moja wina. Przeze mnie musiałaś kłamać, nie mam Ci tego za złe. Violetto, nie gniewaj się. - powiedział z żalem
Wiedziałam, że żałuje swoich kłamstw. Chociaż ja też go okłamywałam ze Studio, ale jak mu o tym powiedziałam też się łagodniej zachował. Kiedyś zabraniał mi śpiewać. Zmienił się. I to bardzo.
- Muszę Ci Germanie coś powiedzieć. - zaczęła Angie
- Ja też. - powiedział tata - Kocham Cię, Angie.
- COOOOOOOOOOOO ??????????????!!!!!!!!!!!! - to była Jade
- Chciałam powiedzieć, że zwalniam się z roli guwernantki. Tak na prawdę uczę śpiewać w Studio21, tam gdzie chodzi Violetta........- powiedziała Angie
Tata kocha Angie !?
- Tato, wybaczam Ci, tobie Angie też. - powiedziałam, bo chyba czuł się niezręcznie
Oboje mnie przytulili. Dopiero potem zauważyliśmy, że Jade wybiegła z domu.
- Violetto, idź na górę, jest późno. - powiedziała Angie
W takiej chwili ?
- Angie ! - krzyknęłam
- Violetto...- zaczęła
- Dobrze....- powiedziałam
Poszłam do pokoju, a po kilku minutach tata i Angie przyszli do mnie. Powiedzieli, że się zaręczają.
Nagle się obudziłam. to był sen.... To był sen. Tata był zły.
Zadzwoniłam do Leona, ale postanowiłam nic mu nie mówić.
- Halo ? Violetta ? - odebrał telefon Leon
- Cześć, jak się czujesz ? - zapytałam się
- Po twoim telefonie lepiej. - odpowiedział
Chyba się sama do siebie uśmiechnęłam...
- Boli Cię kostka ? - zapytałam
- Trochę. - odpowiedział - Jutro będę w Studio.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Angie żartowała, powinieneś najpierw odpocząć ! - odpowiedziałam
- Nie wiem. Co ja będę robił cały dzień sam. Rodzice pracują. - odpowiedział
- Pisz piosenki ? Śpiewaj ? Po zajęciach przyjdę do Ciebie. Obiecuję. - powiedziałam
- Dzięki. Do zobaczenia. - zapytał się
- Pa.- powiedziałam
- Kocham Cię. - odpowiedział
- Ja Ciebie też. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Dopiero potem zdałam sobie sprawę co się wczoraj wydarzyło.
- Ja się nie zgadzam ! - krzyknęłam
- Viollu, nie chcesz mieszkać w większym mieście ? Będzie nam w nowym domu o wiele lepiej ! - powiedziała Jade
- Nie możesz tego German zrobić ! - krzyknęła Angie
- Germanie, pozwolisz, aby ta guwernantka tak do Ciebie mówiła ? - zadała pytanie Jade
- Właśnie chodzi o to, że ona nie jest guwernantką. - odpowiedział
- Zwolniłeś ją ? Wspaniale ! - krzyknęła z radości Jade - To kiedy wyjeżdżamy ?
- Tato ! - krzyknęłam
- Spokojnie. Nigdzie nie wyjeżdżamy. - odpowiedział
- Co ??? - krzyknęłyśmy ze zdumieniem wszystkie trzy
- Powiedziałem, że...- zaczął powtarzać tata
- Ale jak to ? - spytałyśmy się
- No tak. - odpowiedział
Poczułam ulgę. Mam tu Leona, Studio, przyjaciół, Angie - moją ciocię, no i znowu Leona. Jade ciągle krzyczała i płakała, ale nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Violetto, mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie powinienem Cię okłamywać. - powiedział tata
- Tak, ja też. Ja Ciebie Germanie też przepraszam, ale zrozum...- powiedziała Angie
- Wiem, wiem, to moja wina. Przeze mnie musiałaś kłamać, nie mam Ci tego za złe. Violetto, nie gniewaj się. - powiedział z żalem
Wiedziałam, że żałuje swoich kłamstw. Chociaż ja też go okłamywałam ze Studio, ale jak mu o tym powiedziałam też się łagodniej zachował. Kiedyś zabraniał mi śpiewać. Zmienił się. I to bardzo.
- Muszę Ci Germanie coś powiedzieć. - zaczęła Angie
- Ja też. - powiedział tata - Kocham Cię, Angie.
- COOOOOOOOOOOO ??????????????!!!!!!!!!!!! - to była Jade
- Chciałam powiedzieć, że zwalniam się z roli guwernantki. Tak na prawdę uczę śpiewać w Studio21, tam gdzie chodzi Violetta........- powiedziała Angie
Tata kocha Angie !?
- Tato, wybaczam Ci, tobie Angie też. - powiedziałam, bo chyba czuł się niezręcznie
Oboje mnie przytulili. Dopiero potem zauważyliśmy, że Jade wybiegła z domu.
- Violetto, idź na górę, jest późno. - powiedziała Angie
W takiej chwili ?
- Angie ! - krzyknęłam
- Violetto...- zaczęła
- Dobrze....- powiedziałam
Poszłam do pokoju, a po kilku minutach tata i Angie przyszli do mnie. Powiedzieli, że się zaręczają.
Nagle się obudziłam. to był sen.... To był sen. Tata był zły.
Zadzwoniłam do Leona, ale postanowiłam nic mu nie mówić.
- Halo ? Violetta ? - odebrał telefon Leon
- Cześć, jak się czujesz ? - zapytałam się
- Po twoim telefonie lepiej. - odpowiedział
Chyba się sama do siebie uśmiechnęłam...
- Boli Cię kostka ? - zapytałam
- Trochę. - odpowiedział - Jutro będę w Studio.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Angie żartowała, powinieneś najpierw odpocząć ! - odpowiedziałam
- Nie wiem. Co ja będę robił cały dzień sam. Rodzice pracują. - odpowiedział
- Pisz piosenki ? Śpiewaj ? Po zajęciach przyjdę do Ciebie. Obiecuję. - powiedziałam
- Dzięki. Do zobaczenia. - zapytał się
- Pa.- powiedziałam
- Kocham Cię. - odpowiedział
- Ja Ciebie też. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Dopiero potem zdałam sobie sprawę co się wczoraj wydarzyło.
Rozdział III: Sekret
Po odczytaniu SMSa od Leona postanowiłam pojechać do szpitala. Nie wiedziałam tylko do którego. Spytałam się Rammalo jaki znajduje się w okolicy. Powiedziałam mu o co chodzi i żeby powiedział tacie, że zdrowie Leona jest dla mnie ważniejsze, niż rozmowa z nim. Miałam już wychodzić, ale zatrzymała mnie Angie.
- Rozmawiałaś już z tatą ? - zapytała się mnie
- Nie. A wiesz o czym chciał mi powiedzieć ? - spytałam się zaciekawiona
Angie wydała mi się dziwna i zmieszana. O co tu chodzi ?
- Nie...Wychodzisz gdzieś ? - zapytała się Angie
- Tak. Jadę do szpitala. Leon nie wiem czy miał wypadek. Napisał, że to nic poważnego. Czuję, że to przeze mnie.
- Dlaczego ?
- Leon wrócił do dawnej pasji, jazda na motocyklu, niebezpiecznej jazdy na motocyklu. Byłam z nim na torze, ale tata kazał mi wracać. Jak wróciłam do domu to go już nie było. Wszystko przeze mnie. - powiedziałam z żalem
- Nie mów tak. Wiem w jakim może być szpitalu. - pocieszyła mnie
Razem z Angie pojechałam jej nowym samochodem. Ja ciągle mówiłam, że to moja wina, a ona mnie uspakajała. Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłam wychodzącego o kulach Leona. Podbiegłam do niego.
- Violetto, co się stało ? Czemu uciekłaś ? - zapytał się mnie ze smutkiem na twarzy
- Przepraszam, nie chciałam. Po zajęciach miałam pilnie porozmawiać z tatą, a on kazał mi wracać do domu. Był zaniepokojony co ja tam robię i że następnym razem mi nie pozwoli, w ogóle, ze nie będzie następnego razu, bo zakaże mi widywać się z tobą, a ja nie chcę go znowu okłamywać...- zaczęłam mówić, ale przerwał mi Leon
- Już dobrze, rozumiem. - pocieszył mnie
- Oj, Leon. To moja wina. - powiedziałam
- Nie, to ja przesadziłem. Dawno nie jeździłem. Tym bardziej obiecałem Ci, że będę uważał. - wytłumaczył Leon
Po jego słowach mocno go przytuliłam, a on mnie pocałował.
- Co Ci się w ogóle stało ? - dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że nie zadałam mu tego pytania
- Lekkie skręcenie kostki. - odpowiedział - Na razie nie będę mógł jeździć na motorze.
Zobaczyłam na jego twarzy smutek. Właściwie czemu miałby być szczęśliwy. Ostatnio jak go widziałam cieszył się, że może znów jeździć.
- Violetta ? - to była Angie, zapomniałam o niej
- Wszystko OK. Leon tylko skręcił kostkę. - odpowiedziałam
- Ale pamiętaj Leon, że to Cię nie usprawiedliwia, żebyś opuszczał moje zajęcia. - powiedziała z uśmiechem do Leona
- Oczywiście. Do przedstawienia jeszcze daleko, więc nie trzeba szukać zastępstwa. - odpowiedział
- Mam nadzieję. Twoi rodzice wiedzą, że tu jesteś ? - zapytała się
- Tak. Mają zaraz przyjechać.
Poczekaliśmy wszyscy na rodziców Leona. Nigdy ich nie widziałam. Przywitałam się z nimi i krótko rozmawialiśmy. Potem powiedzieli, że cieszą się, że mnie poznali. Nie byłam jedyną osobą, która winiła się za ten wypadek. Okazało się, że tata Leona też kiedyś jeździł na motocyklu i to on zaraził go swoim hobby, a ostatnio zasugerował że Leon mógłby i chodzić do Studio, i powrócić do dawnego zajęcia.
Wróciłam z Angie do domu.
- Leon nie powinien kazać Ci wracać do domu tak późno. - to był tata
- Nie kazał mi nawet jechać do szpitala. Tato, zrozum mnie. Miałeś ze mną porozmawiać, ale jedziesz odebrać z Jade, po czym nie wracasz przez godzinę, jak nie więcej.
- To było spa w innym mieście. Nie zmieniaj tematu ! - powiedział
- Dobrze. To o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam się
- Powiem Ci jutro rano. Jest już bardzo późno, idź spać. - powiedział tata
- Ale tato.. - próbowałam nie odwlekać tamtej rozmowy
- Idź spać, bo... - zaczął mówić
- Proszę pana, nie powinien pan tak rozmawiać z Violettą. - powiedziała
- Nie powinna się pani wtrącać. To sprawy rodzinne. - odpowiedział
- Angie jest dla mnie jak rodzina ! - powiedziałam
- Ale ją nie jest. Idź już spać. - powiedział zdenerwowany tata
- Chciałam to powiedzieć jak weszłam do tego domu, ale za każdym razem nie mogłam. Postanowiłam wyjawić ten sekret jak się pan być normalnym rodzicem. German, jestem siostrą Marii.- powiedziała Angie
Co ? Jak to możliwe ? Jak ona mogła ? Czemu mi nie powiedziała ? Tata to chyba inaczej odebrał.
- To nie pora na żarty. Proszę wyjść z tego domu i nie wracać. - powiedział zdezorientowany
- Nie wierzy mi pan ? Naprawdę ? To ja jestem na fotografii w pamiętniku twojej żony. Jestem córką Angeliki. Wiem o tobie więcej niż myślisz. Musiałam trzymać to w sekrecie, bo wyjechałbyś z Violettą i znowu bym ją straciła. German, nie rób tego, nie wywoź jej. Jestem jej ciocią. Odsunięcie jej od wszystkiego co jest związane z Marią to zły pomysł. To ja dawałam Violeccie jej rzeczy. Zmusza ją pan, aby zapomniała o swojej matce. To nie jest wychowawcze. Niech pan to przemyśli, niż cokolwiek zrobi. Proszę. Nie mogę jej stracić. Proszę tylko, żeby pan jej nie wywoził i ... - zaczęła tłumaczyć się Angie, ale tata jej przerwał
- Dosyć. - powiedział
- Też mam własne zdanie ! Nie zgadzam się na żaden wyjazd. - krzyknęłam
Do pokoju nagle weszła Jade.
- Co się tu dzieje, German. Krzyczycie i głowa mnie od tego wszystkiego boli ! - powiedziała
- Nic, Jade.- odpowiedział. - Muszę porozmawiać z Rammalo
- Wyjeżdżamy wcześniej ? - zapytała się szczęśliwa Jade
Co ? Wyjeżdżamy ? Ale...to o tym chyba chciał ze mną porozmawiać...
- Rozmawiałaś już z tatą ? - zapytała się mnie
- Nie. A wiesz o czym chciał mi powiedzieć ? - spytałam się zaciekawiona
Angie wydała mi się dziwna i zmieszana. O co tu chodzi ?
- Nie...Wychodzisz gdzieś ? - zapytała się Angie
- Tak. Jadę do szpitala. Leon nie wiem czy miał wypadek. Napisał, że to nic poważnego. Czuję, że to przeze mnie.
- Dlaczego ?
- Leon wrócił do dawnej pasji, jazda na motocyklu, niebezpiecznej jazdy na motocyklu. Byłam z nim na torze, ale tata kazał mi wracać. Jak wróciłam do domu to go już nie było. Wszystko przeze mnie. - powiedziałam z żalem
- Nie mów tak. Wiem w jakim może być szpitalu. - pocieszyła mnie
Razem z Angie pojechałam jej nowym samochodem. Ja ciągle mówiłam, że to moja wina, a ona mnie uspakajała. Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłam wychodzącego o kulach Leona. Podbiegłam do niego.
- Violetto, co się stało ? Czemu uciekłaś ? - zapytał się mnie ze smutkiem na twarzy
- Przepraszam, nie chciałam. Po zajęciach miałam pilnie porozmawiać z tatą, a on kazał mi wracać do domu. Był zaniepokojony co ja tam robię i że następnym razem mi nie pozwoli, w ogóle, ze nie będzie następnego razu, bo zakaże mi widywać się z tobą, a ja nie chcę go znowu okłamywać...- zaczęłam mówić, ale przerwał mi Leon
- Już dobrze, rozumiem. - pocieszył mnie
- Oj, Leon. To moja wina. - powiedziałam
- Nie, to ja przesadziłem. Dawno nie jeździłem. Tym bardziej obiecałem Ci, że będę uważał. - wytłumaczył Leon
Po jego słowach mocno go przytuliłam, a on mnie pocałował.
- Co Ci się w ogóle stało ? - dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że nie zadałam mu tego pytania
- Lekkie skręcenie kostki. - odpowiedział - Na razie nie będę mógł jeździć na motorze.
Zobaczyłam na jego twarzy smutek. Właściwie czemu miałby być szczęśliwy. Ostatnio jak go widziałam cieszył się, że może znów jeździć.
- Violetta ? - to była Angie, zapomniałam o niej
- Wszystko OK. Leon tylko skręcił kostkę. - odpowiedziałam
- Ale pamiętaj Leon, że to Cię nie usprawiedliwia, żebyś opuszczał moje zajęcia. - powiedziała z uśmiechem do Leona
- Oczywiście. Do przedstawienia jeszcze daleko, więc nie trzeba szukać zastępstwa. - odpowiedział
- Mam nadzieję. Twoi rodzice wiedzą, że tu jesteś ? - zapytała się
- Tak. Mają zaraz przyjechać.
Poczekaliśmy wszyscy na rodziców Leona. Nigdy ich nie widziałam. Przywitałam się z nimi i krótko rozmawialiśmy. Potem powiedzieli, że cieszą się, że mnie poznali. Nie byłam jedyną osobą, która winiła się za ten wypadek. Okazało się, że tata Leona też kiedyś jeździł na motocyklu i to on zaraził go swoim hobby, a ostatnio zasugerował że Leon mógłby i chodzić do Studio, i powrócić do dawnego zajęcia.
Wróciłam z Angie do domu.
- Leon nie powinien kazać Ci wracać do domu tak późno. - to był tata
- Nie kazał mi nawet jechać do szpitala. Tato, zrozum mnie. Miałeś ze mną porozmawiać, ale jedziesz odebrać z Jade, po czym nie wracasz przez godzinę, jak nie więcej.
- To było spa w innym mieście. Nie zmieniaj tematu ! - powiedział
- Dobrze. To o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam się
- Powiem Ci jutro rano. Jest już bardzo późno, idź spać. - powiedział tata
- Ale tato.. - próbowałam nie odwlekać tamtej rozmowy
- Idź spać, bo... - zaczął mówić
- Proszę pana, nie powinien pan tak rozmawiać z Violettą. - powiedziała
- Nie powinna się pani wtrącać. To sprawy rodzinne. - odpowiedział
- Angie jest dla mnie jak rodzina ! - powiedziałam
- Ale ją nie jest. Idź już spać. - powiedział zdenerwowany tata
- Chciałam to powiedzieć jak weszłam do tego domu, ale za każdym razem nie mogłam. Postanowiłam wyjawić ten sekret jak się pan być normalnym rodzicem. German, jestem siostrą Marii.- powiedziała Angie
Co ? Jak to możliwe ? Jak ona mogła ? Czemu mi nie powiedziała ? Tata to chyba inaczej odebrał.
- To nie pora na żarty. Proszę wyjść z tego domu i nie wracać. - powiedział zdezorientowany
- Nie wierzy mi pan ? Naprawdę ? To ja jestem na fotografii w pamiętniku twojej żony. Jestem córką Angeliki. Wiem o tobie więcej niż myślisz. Musiałam trzymać to w sekrecie, bo wyjechałbyś z Violettą i znowu bym ją straciła. German, nie rób tego, nie wywoź jej. Jestem jej ciocią. Odsunięcie jej od wszystkiego co jest związane z Marią to zły pomysł. To ja dawałam Violeccie jej rzeczy. Zmusza ją pan, aby zapomniała o swojej matce. To nie jest wychowawcze. Niech pan to przemyśli, niż cokolwiek zrobi. Proszę. Nie mogę jej stracić. Proszę tylko, żeby pan jej nie wywoził i ... - zaczęła tłumaczyć się Angie, ale tata jej przerwał
- Dosyć. - powiedział
- Też mam własne zdanie ! Nie zgadzam się na żaden wyjazd. - krzyknęłam
Do pokoju nagle weszła Jade.
- Co się tu dzieje, German. Krzyczycie i głowa mnie od tego wszystkiego boli ! - powiedziała
- Nic, Jade.- odpowiedział. - Muszę porozmawiać z Rammalo
- Wyjeżdżamy wcześniej ? - zapytała się szczęśliwa Jade
Co ? Wyjeżdżamy ? Ale...to o tym chyba chciał ze mną porozmawiać...
Rozdział II: Hobby Leona
Nagle się obudziłam. Spojrzałam na zegarek. Była 7:53. Zaraz trzeba wstawać...Dosyć niechętnie wstałam z łóżka. Ubrałam się i zeszłam na dół. Przy śniadaniu tata powiedział, że po zajęciach musi koniecznie ze mną porozmawiać. Nie chciał nic więcej na ten temat powiedzieć. Razem z Angie wyszłam z domu:
- Wszystko w porządku ? - zapytała się mnie
- Tak. - skłamałam
Zastanawiałam się co to za sprawa, z którą tata koniecznie musi ze mną porozmawiać. Ostatnio Jade mówiła o jakimś wyjeździe. Niee...Nie możemy wyjechać ! Nie zgadzam się !
W Studio spotkałam Leona.
- Violetta, muszę z tobą porozmawiać - powiedział
- O co chodzi ? - byłam zaniepokojona, najpierw tata, a teraz Leon
- Później o tym porozmawiamy, zaraz zajęcia - odpowiedział
- Nie. O co chodzi ? Coś się stało ? Jeżeli to coś ważnego to powiedz mi o tym teraz.
Leon nie zdążył mi nic powiedzieć, bo nagle pojawił się Beto. Po zajęciach natychmiast do niego podeszłam i ponownie zapytałam się o co chodzi.
- To nic takiego. Nie ma się czym martwić, Violetto. Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jakbym miał zaraz wyjechać lub z tobą zerwać
- To o co chodzi ? - zapytałam się
- Znalazłem sobie nowe hobby. Myślę, że tak to można nazwać. Będę jeździł na motocyklu.- odpowiedział
- Hobby ? Jeżdżenie na motocyklu ?
- Wyścigi. Skakanie na motocyklu i takie tam ...Kiedyś się tym interesowałem, ale kiedy trafiłem do Studio porzuciłem tą pasję.- wytłumaczył Leon
- To na pewno bezpieczne ? - zapytałam z zatroskaniem, to bardzo niebezpieczne, może spaść z motocykla lub coś gorszego
- Jest ryzyko. Ale w tym tkwi cała magia...- odpowiedział chyba nie do końca o tym przekonany
- No dobrze. Tylko proszę, uważaj na siebie. Jak coś Ci się stanie będę się czuła winna
- Obiecuję. Jeżeli to będzie czyjaś wina to tylko moja. - powiedział - Może chcesz przyjść zobaczyć jak jeżdżę ?
- Jeszcze się pytasz ?! Oczywiście, Leon. Zobaczę jak sobie radzisz.
Myślę, że ta rozmowa była dla niego trudna. Może spodziewał się, że mu zabronię. Zobaczyłam na jego twarzy ulgę i zadowolenie. Cieszę się, że wrócił do swojej dawnej pasji. Martwią mnie jednak te jego rajdy.
Około godziny 16 byłam już nim na miejscu. Liczne wzniesienia i pagórki zaniepokoiły mnie. Skoro Leon nie robi tego pierwszy raz to może nie jest to takie straszne.
-Pójdę się przebrać. - usłyszałam jego słowa
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Tata. Kompletnie zapomniałam, że po zajęciach miałam z nim porozmawiać. Zauważyłam Leona, który szedł w moją stronę, ale zatrzymał go trener i kazał iść na linię startu. Pomachał mi, a ja mu odmachałam.
-Halo ? - odebrałam telefon
- Violetta, gdzie jesteś ??? Mieliśmy porozmawiać. - powiedział tata
- Tato, jestem na torze rajdowym czy czymś tam, sama nie wiem
- Co ??? Violetta, o co chodzi ? - zapytał się
- Nie mogę teraz rozmawiać. - odpowiedziałam
- Violetta, masz wrócić do domu, bo po ciebie przyjadę. - odpowiedział
- Oj, tato, jestem z Leonem - uspokoiłam go, chyba...
- Wracaj do domu, bo nigdy nie spotkasz się już tym chłopakiem - pogroził tata
- Dobrze.
Nie miałam wyboru. Dopiero co pogodził się z faktem, że jestem z Leonem. Straciłam go z oczu. Postanowiłam wrócić do domu, a potem do niego zadzwonić.
Po powrocie do domu okazało się, że tata wyszedł, żeby odebrać z jakiegoś SPA Jade. Aha. Dzwoni, żebym prędko wracała do domu, a sam wychodzi.
Po godzinie, nie mając żadnej wiadomości od niego dostałam SMSa od Leona: "Violetta, co się stało ? Później się odezwę. Jestem w szpitalu, ale to nic poważnego".
Serce mi zabiło. To przeze mnie ? Niee.. ale co się stało ?
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
Za to, że ni było mnie tak długo wstawię aż 5 rozdziałów jeszcze ! KOMENTUJCIEEEEEE !
- Wszystko w porządku ? - zapytała się mnie
- Tak. - skłamałam
Zastanawiałam się co to za sprawa, z którą tata koniecznie musi ze mną porozmawiać. Ostatnio Jade mówiła o jakimś wyjeździe. Niee...Nie możemy wyjechać ! Nie zgadzam się !
W Studio spotkałam Leona.
- Violetta, muszę z tobą porozmawiać - powiedział
- O co chodzi ? - byłam zaniepokojona, najpierw tata, a teraz Leon
- Później o tym porozmawiamy, zaraz zajęcia - odpowiedział
- Nie. O co chodzi ? Coś się stało ? Jeżeli to coś ważnego to powiedz mi o tym teraz.
Leon nie zdążył mi nic powiedzieć, bo nagle pojawił się Beto. Po zajęciach natychmiast do niego podeszłam i ponownie zapytałam się o co chodzi.
- To nic takiego. Nie ma się czym martwić, Violetto. Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jakbym miał zaraz wyjechać lub z tobą zerwać
- To o co chodzi ? - zapytałam się
- Znalazłem sobie nowe hobby. Myślę, że tak to można nazwać. Będę jeździł na motocyklu.- odpowiedział
- Hobby ? Jeżdżenie na motocyklu ?
- Wyścigi. Skakanie na motocyklu i takie tam ...Kiedyś się tym interesowałem, ale kiedy trafiłem do Studio porzuciłem tą pasję.- wytłumaczył Leon
- To na pewno bezpieczne ? - zapytałam z zatroskaniem, to bardzo niebezpieczne, może spaść z motocykla lub coś gorszego
- Jest ryzyko. Ale w tym tkwi cała magia...- odpowiedział chyba nie do końca o tym przekonany
- No dobrze. Tylko proszę, uważaj na siebie. Jak coś Ci się stanie będę się czuła winna
- Obiecuję. Jeżeli to będzie czyjaś wina to tylko moja. - powiedział - Może chcesz przyjść zobaczyć jak jeżdżę ?
- Jeszcze się pytasz ?! Oczywiście, Leon. Zobaczę jak sobie radzisz.
Myślę, że ta rozmowa była dla niego trudna. Może spodziewał się, że mu zabronię. Zobaczyłam na jego twarzy ulgę i zadowolenie. Cieszę się, że wrócił do swojej dawnej pasji. Martwią mnie jednak te jego rajdy.
Około godziny 16 byłam już nim na miejscu. Liczne wzniesienia i pagórki zaniepokoiły mnie. Skoro Leon nie robi tego pierwszy raz to może nie jest to takie straszne.
-Pójdę się przebrać. - usłyszałam jego słowa
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Tata. Kompletnie zapomniałam, że po zajęciach miałam z nim porozmawiać. Zauważyłam Leona, który szedł w moją stronę, ale zatrzymał go trener i kazał iść na linię startu. Pomachał mi, a ja mu odmachałam.
-Halo ? - odebrałam telefon
- Violetta, gdzie jesteś ??? Mieliśmy porozmawiać. - powiedział tata
- Tato, jestem na torze rajdowym czy czymś tam, sama nie wiem
- Co ??? Violetta, o co chodzi ? - zapytał się
- Nie mogę teraz rozmawiać. - odpowiedziałam
- Violetta, masz wrócić do domu, bo po ciebie przyjadę. - odpowiedział
- Oj, tato, jestem z Leonem - uspokoiłam go, chyba...
- Wracaj do domu, bo nigdy nie spotkasz się już tym chłopakiem - pogroził tata
- Dobrze.
Nie miałam wyboru. Dopiero co pogodził się z faktem, że jestem z Leonem. Straciłam go z oczu. Postanowiłam wrócić do domu, a potem do niego zadzwonić.
Po powrocie do domu okazało się, że tata wyszedł, żeby odebrać z jakiegoś SPA Jade. Aha. Dzwoni, żebym prędko wracała do domu, a sam wychodzi.
Po godzinie, nie mając żadnej wiadomości od niego dostałam SMSa od Leona: "Violetta, co się stało ? Później się odezwę. Jestem w szpitalu, ale to nic poważnego".
Serce mi zabiło. To przeze mnie ? Niee.. ale co się stało ?
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
Za to, że ni było mnie tak długo wstawię aż 5 rozdziałów jeszcze ! KOMENTUJCIEEEEEE !
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział I: Powrót do rzeczywistości
Był wieczór.Zeszłam na kolację. Jade mówiła coś ciągle o jakimś odwołanym wyjeździe. Spytałam się o co chodzi, ale wszyscy unikali mojego wzroku. Co się dzieje ? Po 10 minutach milczenia wszyscy szybko wstali od stołu. Zostałam w kuchni sama.Nagle zobaczyłam za drzwiami Leona.
Serce mi zabiło. Do niedawna myślałam, że to Tomas jest tym jedynym, ale to był fałszywy alarm. Jest nieczuły i ciągle zmienia zdanie. Za to Leon... Pocieszał mnie, podnosił na duchu, troszczył się i opiekował. Otworzyłam mu drzwi.
- Cześć
- Hej - odpowiedział
- Po co przyszedłeś ?
Chociaż cieszyłam się na jego widok byłam ciekawa po co przyszedł.
- Chciałem Cię po prostu zobaczyć. Tęskniłem.- odpowiedział
- Ja też
Nie musiałam kłamać.
- Niedługo przedstawienie, chcesz jutro powtórzyć piosenkę ? - zapytał się
- Oczywiście. To widzimy się jutro w Studio, pa
Przytulił mnie na pożegnanie i wyszedł. Zastanawiałam się po co go wyrzuciłam. Tata cieszy się, że to Leon a nie Tomas, ale sama jego myśl o tym to strach. Poszłam na górę opisać cały dzień w pamiętniku, aż nagle... SMS od Leona, w którym było "Dobranoc". Jak słodko, Leon jest taki kochany, odpisałam mu "Dobranoc i do jutra".
Następnego dnia zeszłam na śniadanie. Olga zrobiła rogaliki z czekoladą, mniam ! Przypomniała mi się wczorajsza kolacja. Nie wiedziałam czy wracać do tej rozmowy. Bałam się zaczynać tematu. Po śniadaniu Angie spytała się czemu jestem taka uśmiechnięta. Opowiedziałam jej o wczorajszej rozmowie z Leonem, a ona się tylko uśmiechnęła i odprowadziła mnie do Studio. Pierwsze zajęcia mieliśmy z Beto, potem Pablo i Angie. Aż wreszcie...próba z Leonem. Nie widziałam go cały ranek. To samo z Napo, Maxim i Andreasem. Czekałam w sali na Leona.
- Violetta - usłyszałam
To był Leon.
- Gdzie byłeś cały ranek ? - spytałam się
- Ćwiczyłem piosenkę z Maxim, Napo i Andreasem - odpowiedział - Jak chcesz to potem możesz przyjść zobaczyć
- Jasne, że przyjdę
Podszedł do mnie i pocałował w policzek. Chyba się zaczerwieniłam... On się tylko uśmiechnął.
- To co ? Śpiewamy ?
- Taak
Zaśpiewaliśmy piosenkę, którą mamy śpiewać razem na przedstawieniu. Gdyby nie Angie to nie miałabym w ogóle szansy, bo tata przez całe 3 dni nie odzywał się do mnie. Kiedy skończyliśmy poszłam z Leonem na zajęcia z Gregorio. Jak zwykle krzyczał i krytykował nasz taniec wyżalając się nad naszym poziomem umiejętności. Po zajęciach udałam się w stronę sali, gdzie miała się odbyć kolejna próba Leona, na której miał być Pablo.
Leon tańczy niesamowicie, nie miałam o tym pojęcia. Piosenka była fantastyczna, być może to dla tego, że on ją napisał.
Po całym występie podbiegłam do niego, uścisnęłam go i powiedziałam mu, że go kocham.
- Też Cię kocham, Violetto. Kochałem Cię od pierwszego wejrzenia, jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Cieszę się, że odwzajemniasz te uczucia. Gdyby tak nie było popadłbym w depresję...- zaczął mówić Leon
-Nie mów tak ! Jesteś wspaniały, nie pozwoliłabym Ci !
Po tym przytuliłam go jeszcze bardziej i zaproponowałam mu, abyśmy poszli do Resto Baru na sok. Zgodził się.
Niestety na miejscu go zobaczyłam. To Tomas. Moja niegdyś miłość. Przyszedł się pożegnać, bo następnego dnia wyjeżdża do Hiszpanii.
- Violetto !!! Poczekaj..- krzyknął Tomas
- Violetta nie chce z tobą rozmawiać. Daj jej spokój ! - obronił mnie Leon
- Spotykacie się ? - spytał się załamany Tomas
- Tak, Leon jest wspaniały dlatego zapomnij o mnie Tomas, to był błąd, nigdy Cię nie kochałam. - odpowiedziałam mu
Po całej sytuacji powiedziałam Leonowi, że chcę iść już do domu. Odprowadził mnie i powiedział, że jakby co to mogę dzwonić.
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
O to pierwszy rozdział :D Mam nadzieję, że Wam się podoba :D Dużo się nad nim nastarałam :)
Serce mi zabiło. Do niedawna myślałam, że to Tomas jest tym jedynym, ale to był fałszywy alarm. Jest nieczuły i ciągle zmienia zdanie. Za to Leon... Pocieszał mnie, podnosił na duchu, troszczył się i opiekował. Otworzyłam mu drzwi.
- Cześć
- Hej - odpowiedział
- Po co przyszedłeś ?
Chociaż cieszyłam się na jego widok byłam ciekawa po co przyszedł.
- Chciałem Cię po prostu zobaczyć. Tęskniłem.- odpowiedział
- Ja też
Nie musiałam kłamać.
- Niedługo przedstawienie, chcesz jutro powtórzyć piosenkę ? - zapytał się
- Oczywiście. To widzimy się jutro w Studio, pa
Przytulił mnie na pożegnanie i wyszedł. Zastanawiałam się po co go wyrzuciłam. Tata cieszy się, że to Leon a nie Tomas, ale sama jego myśl o tym to strach. Poszłam na górę opisać cały dzień w pamiętniku, aż nagle... SMS od Leona, w którym było "Dobranoc". Jak słodko, Leon jest taki kochany, odpisałam mu "Dobranoc i do jutra".
Następnego dnia zeszłam na śniadanie. Olga zrobiła rogaliki z czekoladą, mniam ! Przypomniała mi się wczorajsza kolacja. Nie wiedziałam czy wracać do tej rozmowy. Bałam się zaczynać tematu. Po śniadaniu Angie spytała się czemu jestem taka uśmiechnięta. Opowiedziałam jej o wczorajszej rozmowie z Leonem, a ona się tylko uśmiechnęła i odprowadziła mnie do Studio. Pierwsze zajęcia mieliśmy z Beto, potem Pablo i Angie. Aż wreszcie...próba z Leonem. Nie widziałam go cały ranek. To samo z Napo, Maxim i Andreasem. Czekałam w sali na Leona.
- Violetta - usłyszałam
To był Leon.
- Gdzie byłeś cały ranek ? - spytałam się
- Ćwiczyłem piosenkę z Maxim, Napo i Andreasem - odpowiedział - Jak chcesz to potem możesz przyjść zobaczyć
- Jasne, że przyjdę
Podszedł do mnie i pocałował w policzek. Chyba się zaczerwieniłam... On się tylko uśmiechnął.
- To co ? Śpiewamy ?
- Taak
Zaśpiewaliśmy piosenkę, którą mamy śpiewać razem na przedstawieniu. Gdyby nie Angie to nie miałabym w ogóle szansy, bo tata przez całe 3 dni nie odzywał się do mnie. Kiedy skończyliśmy poszłam z Leonem na zajęcia z Gregorio. Jak zwykle krzyczał i krytykował nasz taniec wyżalając się nad naszym poziomem umiejętności. Po zajęciach udałam się w stronę sali, gdzie miała się odbyć kolejna próba Leona, na której miał być Pablo.
Leon tańczy niesamowicie, nie miałam o tym pojęcia. Piosenka była fantastyczna, być może to dla tego, że on ją napisał.
Po całym występie podbiegłam do niego, uścisnęłam go i powiedziałam mu, że go kocham.
- Też Cię kocham, Violetto. Kochałem Cię od pierwszego wejrzenia, jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Cieszę się, że odwzajemniasz te uczucia. Gdyby tak nie było popadłbym w depresję...- zaczął mówić Leon
-Nie mów tak ! Jesteś wspaniały, nie pozwoliłabym Ci !
Po tym przytuliłam go jeszcze bardziej i zaproponowałam mu, abyśmy poszli do Resto Baru na sok. Zgodził się.
Niestety na miejscu go zobaczyłam. To Tomas. Moja niegdyś miłość. Przyszedł się pożegnać, bo następnego dnia wyjeżdża do Hiszpanii.
- Violetto !!! Poczekaj..- krzyknął Tomas
- Violetta nie chce z tobą rozmawiać. Daj jej spokój ! - obronił mnie Leon
- Spotykacie się ? - spytał się załamany Tomas
- Tak, Leon jest wspaniały dlatego zapomnij o mnie Tomas, to był błąd, nigdy Cię nie kochałam. - odpowiedziałam mu
Po całej sytuacji powiedziałam Leonowi, że chcę iść już do domu. Odprowadził mnie i powiedział, że jakby co to mogę dzwonić.
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
O to pierwszy rozdział :D Mam nadzieję, że Wam się podoba :D Dużo się nad nim nastarałam :)
Prolog
Violetta to dziewczyna, która nieświadoma jest swojego talentu do śpiewania. Odziedziczony po swojej matce, słynnej piosenkarce, która zginęła w wypadku gdy Violetta miała 5 lat. Jej ojciec Germán to człowiek sukcesu, który pragnie chronić córkę ukrywając przeszłość, aby nie podążyła tą samą drogą co jej matka. Schował wszystkie rzeczy po żonie na strychu i trzyma je pod kluczem.
Po tragicznym wypadku Violetta wraz z ojcem przenosi się do Madrytu. Wychowywana samotnie, z dala od rówieśników. Ojciec świadomy talentu córki pozwala jej na kontakt z muzyką ale jedynie na lekcje gry na pianinie.
Wszystko się zmienia, gdy wracają do rodzinnego miasta, Buenos Aires. Violetta rozpocza naukę gry na fortepianie w prestiżowej szkole muzycznej "Studio 21". To tu poznaje swoją ciocię Angie, nauczycielkę i trenerkę, która uświadamia ją o wielkim potencjale, jaki w niej drzemie. Zaczyna nawiązywać także nowe znajomości, które będą towarzyszyć jej w nauce i życiu.
Violetta poznaje w "Studio 21" Leona oraz Tomasa. Przez dłuższy czas wydaje się jej, że kocha Tomasa do czasu kiedy zdaje sobie sprawę, że tym kogo kocha jest Leon.
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
Mam nadzieję, że się podoba :) zapraszam do komentowania :D Rozdział 1 zaraz wstawię :D
Po tragicznym wypadku Violetta wraz z ojcem przenosi się do Madrytu. Wychowywana samotnie, z dala od rówieśników. Ojciec świadomy talentu córki pozwala jej na kontakt z muzyką ale jedynie na lekcje gry na pianinie.
Wszystko się zmienia, gdy wracają do rodzinnego miasta, Buenos Aires. Violetta rozpocza naukę gry na fortepianie w prestiżowej szkole muzycznej "Studio 21". To tu poznaje swoją ciocię Angie, nauczycielkę i trenerkę, która uświadamia ją o wielkim potencjale, jaki w niej drzemie. Zaczyna nawiązywać także nowe znajomości, które będą towarzyszyć jej w nauce i życiu.
Violetta poznaje w "Studio 21" Leona oraz Tomasa. Przez dłuższy czas wydaje się jej, że kocha Tomasa do czasu kiedy zdaje sobie sprawę, że tym kogo kocha jest Leon.
♥@♦#♣$♠%•^◘&○*
Mam nadzieję, że się podoba :) zapraszam do komentowania :D Rozdział 1 zaraz wstawię :D
środa, 9 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)